Wszyscy znają baśń „Nowe szaty cesarza”. Baśń o próżnym władcy, który zaniedbuje Państwo na rzecz strojów. Baśń o oszukiwaniu. Oto oszuści oferują cesarzowi tkaninę – tkaninę jakoby niewidzialną dla głupców i niekompetentnych.
Kto jej nie widzi, jest głupi. Baśń o strachu przed utratą stanowisk i posłuszeństwie wobec władzy. Oto cesarz udaje, że widzi szaty, aby nie być uznanym za głupca. Oto dworzanie chwalą szaty cesarza, których nie ma, udając że widzą tkaninę. Baśń o odwadze i… prawdzie. Prawdzie, która zawsze jest jedna. Oto dziecko widząc nagiego cesarza mówi…. przecież on jest nagi… mówi prawdę. Prawda jest prosta. Prawda jest jedna. Trzeba mieć tylko odwagę, aby ją wyrazić.
Sejm. Sala kolumnowa. Marszałek Sejmu. Wicemarszałkowie. Przedstawiciele władzy ustawodawczej. Politycy.
Naprzeciw osoby wybrane przez Sejm na stanowiska sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Aby nawiązać stosunek służbowy sędziego Trybunału muszą złożyć ślubowanie wobec Prezydenta. Sam wybór na sędziego to za mało, aby orzekać. Muszą złożyć ślubowanie.
Osoba prowadząca tą dziwną uroczystość ogłasza…proszę o złożenie ślubowania wobec Prezydenta RP…i rozlega się głos…ale nie ma Prezydenta.
Prawda oczywista. Jak to wobec Prezydenta, skoro go nie ma? Przecież to oszustwo! „Wobec” to „w obecności”. Więc jak „wobec”, kiedy nie ma Prezydenta?
„Król jest nagi”…oszustwo zostało obnażone. „Autorytety” profesorskie obecne w Sejmie i „ślubujący” w Sejmie wmawiali wszystkim, uznając ich za głupców, że „wobec” to nie „w obecności”.
„Wobec” to „w obecności”. Pomimo zakłamywania rzeczywistości. Autor bloga poleca „ślubującym” lekturę ze zrozumieniem art. 74 § 1 i 2 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego. Przepis bezlitośnie obnaża, że „wobec” to „w obecności”, a notariusz to alternatywa wskazana w tej normie, a nie proteza mająca nadać czynności pozór legalizmu. Bo czy „ślubujący” i profesorowie im towarzyszący wywodzą, że w trybie wskazanego przepisu można uznać ojcostwo np. w kawiarni, wobec kelnera, jak ktoś zakrztusił się ….ostrygą, byleby oświadczenie poprzedzić apostrofą „wobec (…) sekretarza (…)” (będącego obecnie na wycieczce w północnej Kalifornii, przeczyta sobie jak wróci) oświadczam…”. Podobnie choćby art. 951 § 1 Kodeksu cywilnego – musi być obecny urzędnik tam wskazany wobec którego złożono testament i musi podpisać protokół
Prawda co do znaczenia słowo „wobec” jest oczywista.
Nie można pomijać przepisu ustawy. Nie można nadawać słowom w przepisach nowych znaczeń.
Prezydent pełni swoje obowiązki. To nie sytuacja kiedy obowiązki Prezydenta przejął tymczasowo Marszałek Sejmu. Nie zaistniały przesłanki z art. 131 Konstytucji RP. Ale kto by się przejmował Konstytucją! Prawo jest teraz takie – jak je rozumie premier rządu, takie jak je rozumie władza polityczna.
Ślubowanie sędziów Trybunału Konstytucyjnego musi się odbyć wobec (w obecności) Prezydenta. A nie wobec władzy ustawodawczej. Osoby aspirujące do orzekania w Trybunale, ślubowały w Sejmie wobec… Marszałka Sejmu. Marszałka Sejmu! Nie zastępował on tymczasowo Prezydenta. Wiedziały o tym. Ślubowali…poddaństwo, posłuszeństwo wobec woli politycznej. Tak to wyglądało. Wstyd! Zwłaszcza że wśród tych osób jest dwoje, którzy już ślubowali wobec Prezydenta i dwoje sędziów sądów powszechnych. Kompromitacja!
Sędzia Krystian Markiewicz uciekający przed pytaniem redaktora, czy nadal jest sędzią Sądu Okręgowego w Katowicach, to obrazek żenujący. Oczywiście, że nadal jest sędzią sądu w Katowicach. Bo wie, że „ślubowanie” wobec władzy ustawodawczej, nie wobec Prezydenta, jest bezskuteczne. Nie nawiązał stosunku służbowego sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Oszustwo zostało nazwane. Prawda wybrzmiała…. nie ma Prezydenta… nie było ślubowania zgodnie z przepisem… nie ma stosunku służbowego sędziego Trybunału…po co udaje, że jest inaczej? Bo politycy tego oczekują? Ucieczka przed redaktorem nic nie da. Prawda będzie szybsza. Dogoni.
A jeśli Minister Sprawiedliwości uważa tak - jak sędzia Anna Korwin -Piotrowska - że pani sędzia jest sędzią Trybunału Konstytucyjnego i złożyła skutecznie ślubowanie i nawiązała stosunek służbowy sędziego Trybunału – to czas Panie Ministrze odwołać panią sędzię z funkcji Prezesa Sądu Okręgowego w Opolu bo jako sędzia Trybunału - zdaniem samej zainteresowanej i Ministra, będąc w stosunku służbowym sędziego Trybunału nie może być prezesem sądu powszechnego. Chyba, że może bo taka jest wola polityczna Ministra?
Ciekawe czy pani sędzia Anna Korwin -Piotrowska i pan sędzia Krystian Markiewicz będą pobierać wynagrodzenie sędziów sądów powszechnych? Bo skoro twierdzą, że ślubowanie jest skuteczne, nawiązali stosunek służbowy sędziów Trybunału to nie mogą nadal być sędziami sądów powszechnych i świadczyć pracy w tych sądach. Zresztą nie będą jej świadczyć w sądach okręgowych, skoro deklarują przychodzenie do Trybunału (nie mylić z pracą). A może w sądach powszechnych są na urlopach, aby móc przebywać, bo nie pracować w Trybunale Konstytucyjnym. Pani sędzio, Panie sędzio czas na opamiętanie! Taka błazenada uderza w cały wymiar sprawiedliwości!
Autor bloga widzi podeptane togi sędziów sądów powszechnych, porzucone łańcuchy sędziowskie i … przybrane…stroje błaznów. Przykry widok. Czy warto było Pani sędzio, Panie sędzio stawiać się na wezwanie władzy politycznej do apelu w Sali Kolumnowej? A teraz stać okrakiem? Udając sędziów Trybunału Konstytucyjnego po ślubowaniu, będąc sędziami sądów powszechnych. Nie odpowiadać na pytania dziennikarzy? Mówić, że ślubowanie było ważne, a pomimo tego nadal czekać na ślubowanie wobec Prezydenta? Warto było? O ile politykowi ujdzie błazenada i być może nawet osiągnie swój cel polityczny, o tyle sędziego dyskwalifikuje.
Autor bloga ma wrażenie, że to jeszcze nie koniec oszustw, kłamstw, manipulacji, nadawania słowom nowych znaczeń dla celów politycznych.
Autor bloga poleca ślubującym – manipulującym słowa pewnego profesora, konstytucjonalisty: ”prawo to nie jest mistrzostwo wykrętów chytrych tylko przyzwoitość”. Ślubującym zabrakło przyzwoitości. Pomimo okrzyku…ale nie ma Prezydenta! Pomimo obnażenia manipulacji, ślubowali… posłusznie, bo tego oczekiwała od nich władza. Nie sądownicza. Polityczna. I to nie jest baśń. To dramatyczna rzeczywistość.