Pani dyrektor z Ministerstwa Sprawiedliwości udzieliła wywiadu. To taka „gra” Iustitii (podobno „niemal” – owo „niemal”, tak jak „prawie”, robi różnicę – zatem podobno niemal 40 procent sędziów to członkowie tego stowarzyszenia – ciekawe czy są wśród nich także –jak mawia Prezes stowarzyszenia – „neony” i „liściarze”). Prezes Iustitii udziela wywiadu, pani sędzia – członek Iustitii udziela wywiadu. Pan prezes mówi: zmiany idą za wolno, pani sędzia, że szybciej byłoby barbarzyństwem, a tak jest wolno, ale też na B – Bezprawnie.
Z wywiadu dowiadujemy się:

1. pani sędzia jest odpowiedzialna za sądy w Ministerstwie Sprawiedliwości, choć – do czasu wywiadu - było pewne, że  odpowiedzialność ta spoczywa na Wiceministrze Sprawiedliwości  sędzi Dariuszu Mazurze. Ale gdzież tam! Pani sędzia jest z Iustitii, więc ona jest odpowiedzialna, pan sędzia Dariusz Mazur jest tylko z Themis. Iustitia górą!
2. nie da się zastosować wobec „postziobrowych” prezesów zasady miotły – ale stosuje się zasadę „kopiuj – wklej” do uzasadnienia wniosku o odwołanie prezesa (te same powody odwołania, bez oceny merytorycznej działań prezesa); do odwołania wystarczy, że prezes jest „neonem” lub „liściarzem” (a tym bardziej lub jedno i drugie), ups! nie do „odwołania”, tylko –  zgodnie ze stomatologiczno- gangsterską frazeologią pani sędzi – do „usunięcia” prezesa – ot, jak się usuwa chory ząb albo niewygodnego świadka zanim zdąży złożyć zeznania;
3. jak wygląda proces „usuwania” Prezesa: – pierwszy krok „wyjąć klocek” (dla niewtajemniczonych -– Minister może odwołać prezesa sądu przy pozytywnej opinii kolegium danego sądu; kolegium sądu składa się z prezesów; proste! Trzeba „wyjąć klocek” tj. zawiesić, odwołać prezesa lub prezesów, którzy mogliby zagłosować przeciw wnioskowi Ministra i już gotowy przepis na pozytywną opinię kolegium za odwołaniem prezesa; nareszcie! Pani sędzia już nie ukrywa, że nie chodzi o jasną, przejrzystą procedurę, zgodnie z prawem, uczciwie, tylko o bezprawnie, aby osiągnąć cel; a dlaczego takie działania – pani sędzia wyjaśnia rozbrajająco szczerze- „nie możemy pozwolić sobie na porażkę”; pani sędzio -– owa potrzeba „kolejnych sukcesów” nie jest usprawiedliwieniem dla „podstępu” przy procedurze odwołania prezesa (tak, pani sędzio, odwołania, a nie  „usuwania” prezesa); pani sędzia chwali się - „klocki” w apelacji rzeszowskiej już wyjęte ( te „klocki” to prezes Sądu Okręgowego w Rzeszowie oraz prezesi sądów rejonowych w Rzeszowie i Dębicy)– można „usuwać” Prezesa Sądu Apelacyjnego w Rzeszowie; to nie jest istotnie barbarzyństwo – to jest bezprawie;
4. na czele Szkoły kształcącej przyszłych sędziów i prokuratorów stoi profesor wybrany w transparentnym konkursie; dla przypomnienia konkurs wygrał sędzia, nie pan profesor – adwokat, który jest dyrektorem powołanym przez Ministra; konkurs wygrał sędzia, z którym Minister nie chciał się spotkać i który zaprzeczał twierdzeniom Ministerstwa co do przyczyn, z jakich nie został dyrektorem szkoły, wskazując że Minister nie znalazł czasu, aby się z nim spotkać;  w gronie kierownictwa Szkoły znalazł się z woli Ministra również sędzia, który orzekał „obiegowo”, choć procedura nie zna takiego orzekania;
5. sędziowie powinni mieć wsparcie w asystentach; pani sędzia jako dyrektor tak ważnego departamentu zapewne wie, że w wielu sądach etaty asystenckie są zabierane, pomimo że wsparcie jest nieodzowne przy braku etatów sędziowskich, przy braku obwieszczeń o wolnych stanowiskach sędziowskich; paraliż i zastój będzie tylko się pogłębiał;
6. sprawność postępowań w sądach uratują nowoczesne narzędzia informatyczne – no, brawo!, już była obawa, że to stwierdzenie, tak oczywiste, nie poparte żadnymi konkretnymi rozwiązaniami w praktyce czy choćby w założeniach, nie pojawi się w wypowiedzi pani sędzi, ale jest i już będzie tylko lepiej, sprawniej.

Wywiad obnaża wiele. Ale czy wszystko? To okaże się z upływem czasu. Ale już to, co obnażył, pozwala na stwierdzenie – osiągnięcia celu nie usprawiedliwia bezprawie. Nawet jeśli celem są tylko zmiany kadrowe.