Minister Waldemar Żurek lubi ciepło fleszy, oko kamer, trzaski mikrofonów. Pójdzie wszędzie, byle było o nim głośno. Nawet do redaktora Stanowskiego, którego wywiad obnażył nieudolność Ministra, nieprzygotowanie, kluczenie, błądzenie, unikanie odpowiedzi. Nawet redaktor Stanowski wie, że jak się wydarza coś medialnego, to Minister ma notatkę na biurku w ciągu kilku minut. Minister unika odpowiedzi o sprawę pana Nowaka. To polityka. A w jej świecie Minister Żurek jest od kilku lat. Wie jak się poruszać.

Konferencja prasowa. Wraca pomysł usuwania sędziów. Pomysł łamie Konstytucję. Ale co tam. Przecież trzeba zrobić miejsca w sądach dla „swoich” z Iustitii i Themis. Konstytucja zabrania usuwania sędziów bez orzeczenia sądu. Ale to Minister, który Konstytucji i ustawom się nie kłania. Odwołał prezesów sądów wbrew opinii kolegiów. A tyle było zapowiedzi, że głos środowiska się liczy. Kolegia zaopiniowały negatywnie zamiar Ministra dotyczący odwołania prezesów i wiceprezesów. Minister – zgodnie z ustawą - powinien zwrócić się o opinię do Krajowej Rady Sądownictwa (KRS). Ale Minister nie uznaje KRS. Odwołuje. Pojawia się narracja. Przecież kolegia składają się z prezesów sądów. A to ludzie poprzedniego Ministra. Więc bronią się. Ileż kłamstwa w tej narracji. Minister zawieszał prezesów, wiceprezesów, w ich miejsce w kolegiach zasiadali sędziowie – często członkowie Iustitii lub zagorzali jej zwolennicy. A pomimo tego ocenili wniosek Ministra negatywnie. Ale Minister opinii negatywnych się nie boi. Odwołał, łamiąc prawo.

Po co Ministrowi nowi prezesi? Minister odpowiada. Bo muszą wdrażać jego reformy. To muszą być jego ludzie. Stop! Prezes sądu nie może być człowiekiem żadnego Ministra. Minister to władza wykonawcza. Prezes sądu to sędzia. Sędzia nie może być człowiekiem Ministra. Prezes nie może być wdzięczny Ministrowi. Czy być może jeszcze gorzej - prezesi Ministra, prezesi władzy wykonawczej?

Jak Minister powiedział, że odwołał, pomimo że dopiero zamierzał odwołać, to odwołał. A teraz ma problemy. Ale o nich cisza. Są sądy, gdzie zgromadzenia nie wskazały kandydatów na prezesa (podobno tak np. w Sądzie Rejonowym w Zamościu i w innych sądach). Bo zgromadzenia nie mają takich uprawnień. I sędziowie - członkowie zgromadzeń trzymają się litery prawa. A co być może, co ważniejsze – żaden sędzia nie chce przyjąć tej funkcji po bezprawnie (bez opinii KRS) odwołanym prezesie.

Środowiskiem sędziowskim wstrząsnęło kolejne jawne łamanie prawa przez Ministra. Oto zmienił ustawę…rozporządzeniem. Oświadczył, że skoro on – o zgrozo - nie rozumie raportów z Systemu Losowego Przydziału Spraw (SLPS), to sędziowie w składach trójkowych (oprócz sędziego referenta) mogą być wskazywani przez prezesa (człowieka Ministra) lub Przewodniczącego Wydziału (człowieka prezesa Ministra). Minister mówi, że nie rozumie raportu z SLPS? Niewiarygodne. Jak bardzo można się ośmieszyć.  Przecież raport z losowania jest czytelny. Kategoria spraw, symbol (do wiadomości Ministra – symbol i kategoria nadawane przed losowaniem przez Przewodniczącego Wydziału), lista sędziów Wydziału (Wydziałów jeśli losowanie spośród sędziów dwóch lub większej liczby Wydziałów ) - dotychczasowe obciążenie sędziów w tej kategorii, sędziowie z najmniejszym obciążeniem w tej kategorii, wynik losowania. Cóż tam niezrozumiałego? A jeśli Minister nie wie jak czytać taki raport, to nie znaczy, że system jest zły. Niewiedza Ministra nie uzasadnia wycofania losowania. Minister nie ma służb w Ministerstwie, które mu to objaśnia? Może już nie ma skoro większość osób znających pracę, procesy w Ministerstwie, zostało odwołanych, nawet ci, którzy byli tam w czasach różnych ministrów. Niewiedza Ministra, nie tylko na temat SLPS, porażająca.

Wraca stare. Składy sądów wyznaczane  przez Przewodniczących Wydziałów. Podejrzenie, że do pewnych spraw będą celowo wskazywani sędziowie znani z politycznych poglądów.

Minister podczas wywiadu u redaktora Stanowskiego oświadczył, że wymiar sprawiedliwości  poradziłby sobie bez sędziów powołanych po roku 2018. Minister chyba nie wie jaka jest sytuacja w sądach. Czy wzrasta wpływ spraw. Czy przedmiot spraw jest coraz trudniejszy. Czy referaty sędziów kilka lat temu były takie jak obecnie. Mówienie, że sądy poradziłby sobie bez sędziów powołanych po roku 2018, to hipokryzja. Autor bloga ma kilku znajomych sędziów. Ich rada dla Ministra. Niech zejdzie z piedestału zadufania, narcyzmu, niewiedzy. Niech przyjedzie do sądów w dużych miastach. Niech zapyta sędziów, jak wyglądałaby sytuacja gdyby nie ich koledzy powołani po roku 2018.

Ale Minister szykuje zapaść totalną Byle wróciło stare. I - jak to określiła tą grupę pewna sędzia – Kasta. Kasta ma być prezesami (to już się dzieje). Kasta ma wyznaczać składy sądów (to przyszłość o ile Kasta odważy się złamać ustawę). Kasta ma mieć mniejszy przydział spraw (podobno jest specjalny przepis dla sędziego Markiewicza, poprzedniego prezesa Iustitii). Kasta ma być w nowym KRS. Kasta ma obsadzić stanowiska w Sądzie Najwyższym. Bo tyko członkowie Kasty są godni. Inni sędziowie nie mieli prawa awansować.

Minister przedstawia nowy projekt ustawy o usuwaniu sędziów. Sędziowie są nielegalni. Za wyjątkiem wybranej grupy (zielonej). Minister łamie już nie tylko ustawę, ale także Konstytucję. Sędziowie są nieusuwalni. Usunięcie może nastąpić tylko na mocy orzeczenia sądu. Nie na mocy ustawy. Nie mocą decyzji Ministra. Nawet sędziowie powołani w czasach PRL nie zostali usunięci w wolnej Polsce. A mówienie, że odebranie powołania od Pana Prezydenta to tylko akt czysto uroczysty, czy uroczystość, jest hipokryzją o niespotykanej skali. Powołanie na stanowisko sędziego sądu jest aktem. Postanowienie podpisuje  Prezydent RP. To jego prerogatywa. Sędzia nie tylko odbiera ten akt powołania, ale składa przysięgę. To nie uroczystość. To DONIOSŁY  akt. Doniosłość tego aktu potwierdza Konstytucja. Nazywanie tego aktu… uroczystym to nowomowa, podobna do określeń „neoKRS” i „neosędzia”.

Kiedyś członkowie Iustitii i Themis palili świeczki pod sądami. Teraz Minister Żurek wchodzi do sądów z miotaczami ognia. Po nim choćby zgliszcza. Ale on wie, że nie będzie musiał z tych zgliszcz niczego budować. Nigdy już nie będzie sędzią. Jest politykiem. Od dawna. 

Niezależność sądów i niezawisłość sędziów to słowa, których znaczenia Walduś nigdy nie poznał, to i Waldemar nie wie co znaczą. Walduś nie nauczył się, że władza sądownicza musi być wolna od władzy ustawodawczej i wykonawczej, to i Waldemar tego nie pojmuje.

Walduś nie nauczył się hierarchii źródeł prawa, to i Waldemar jej nie zna.

Walduś nie słuchał na wykładach i nie zapamiętał, że kontroli konstytucyjności, nawet tej rozproszonej – jak chce Waldemar – nie może dokonywać władza wykonawcza. Władza wykonawcza nie jest Trybunałem Konstytucyjnym.

Walduś nie wie, że nie można łamać Konstytucji. Konstytucja to dla niego tylko napis na koszulce. To skąd Waldemar ma wiedzieć, że usuwanie sędziów łamie Konstytucję?

Czego student prawa się nie nauczył, tego były sędzia, aktualnie Minister Sprawiedliwości nie wie.

Z ostatniej chwili. W Sądzie Apelacyjnym w Gdańsku jest szafa. Prezes mówi do szafy, nagranie jego oświadczenie na stronie sądu. Łubu dubu, łubu dubu…i po to Ministrowi są Jego prezesi! Łubu dubu…