Minister Waldemar Żurek ma Plan B. Wprowadzić sędziów Ministra do Krajowej Rady Sądownictwa (KRS). Minister ma już – jak mówi- swoich prezesów sądów. Oni też są potrzebni w tym planie.
Plan jest prosty. Przekonać obywateli, że wybór sędziów do KRS na podstawie dotychczasowej ustawy, tak krytykowanej przez Ministra i jego środowisko, będzie teraz zgodny z Konstytucją, poprzednio nie był. Ktoś by zapytał – jak to, przecież nic się w ustawie nie zmieniło. Oj, te niewygodne pytania myślących obywateli.
No i „mądre” głowy wymyśliły. Jest odpowiedź! Już nie ekstraordynaryjna sytuacja, ale… uwaga nadchodzi….nakładka konstytucyjna (inne źródła: nakładka praworządnościa). Nikt o czymś takim dotychczas nie słyszał. Tak jak przed rokiem 2017 nikt nie słyszał o neoKRS, czy neosędziach. Ale cóż szkodzi wymyślać. A jednak szkodzi – autorom tych określeń.
Przyjrzyjmy się zatem tej nakładce. Żadna ona konstytucyjna. Bo Konstytucja nie stanowi, że wyboru sędziów – członków KRS dokonują sędziowie. Konstytucja nie stanowi, że Zgromadzenia sędziów opiniują kandydatów - sędziów do KRS. Procedura wyboru sędziów – członków KRS jest prosta. Kandydaci muszą zebrać poparcie środowiska sędziowskiego – co najmniej 25 sędziów lub poparcie co najmniej 2000 obywateli. Taki sposób zgłaszania kandydatów był zdaniem Ministra i części sędziów skupionych wokół Stowarzyszenia Iustitia i Themis niekonstytucyjny. Bo nie było poparcia środowiska. A czym było poparcie udzielone kandydatom przez sędziów? Oj, znowu niewygodne pytanie. Niektórzy z sędziów, którzy udzielili poparcia, podobno mają stawiane zarzuty dyscyplinarne, że ośmielili się popierać kandydatów zgodnie z obowiązującym prawem. A teraz kandydaci z Iustitii i innych Stowarzyszeń sędziowskich też muszą mieć poparcie co najmniej 25 sędziów lub co najmniej 2000 obywateli. Zgodnie z ustawą, która się nie zmieniła. I gdzie te głosy, że to niekonstytucyjne? Jak się zgłaszają nasi, którzy mają gwarancję wyboru to już konstytucyjne. Hipokryzja, powie myślący obywatel.
Teraz wkracza nakładka niekonstytucyjna. Bez podstawy prawnej, ale któż by się tam przejmował podstawą prawną. Mamy „demokrację walczącą” (czyli warczącą na prawo i legalizm).
Oto pomysł, aby kandydatów na członków KRS opiniowały Zgromadzenia ogólne sędziów. Tak się traktuje Zgromadzenia sędziów. Jako narzędzie w rękach władzy wykonawczej –Ministra Waldemara Żurka. I po to też była wymiana prezesów sądów na prezesów Ministra, aby zwołali Zgromadzenia. A prezesi sądów apelacyjnych (za wyjątkiem jednego prezesa) zajęli stanowisko, na które teraz powołuje się władza wykonawcza. Cóż za piękna wzorcowa ustawka. Jaka poddańcza współpraca. Jaki hołd lenny prezesów sądów apelacyjnych wobec Ministra. Oto przecież chodziło. Cel osiągnięty. Tylko, że stanowisko prezesów sądów apelacyjnych nie jest źródłem prawa. To nie stanowisko środowiska, ale dziesięciu sędziów. Agitacja prowadzona przez niektórych prezesów sądów apelacyjnych na poziomie sądów okręgowych i rejonowych w czasie przedstawiania prezesów, czy też w czasie specjalnie organizowanych narad obnaża intencje. Zgromadzenia nie mają uprawnień ustawowych do opiniowania kandydatów do KRS. Ale kto by się tym przejmował. Zgromadzenia zwołają prezesi. Na Zgromadzenia przyjdą członkowie wiadomych Stowarzyszeń. Udzielą poparcia wiadomym kandydatom. A kandydaci skrojeni na miarę oczekiwań. Przedstawiciele różnych sądów, co już jest podkreślane w narracji. Członkowie lub sympatycy przychylnych Ministrowi Stowarzyszeń. Przypadek? Oj, chyba już na obecnym etapie nikt nie wierzy w przypadki. Pozostali sędziowie albo przyjdą i nie wezmą udziału w procedurze pozbawionej podstawy prawnej albo nie przyjdą w ogóle.
A potem przekaz dnia, czyli propaganda. Oto kandydaci, popierani przez środowiska sędziowskie (czytaj: Stowarzyszenia sędziowskie sprzyjające pomysłom Ministra). Trzeba ich wybrać. Sejm musi ich wybrać. Tak przecież dogadali się „praworządni” sędziowie z władzą ustawodawczą.
Taki to plan B. Plan Bezprawia, Bałamuctwa, Blagierstwa.
Członkowie KRS – sędziowie mieli poparcie środowiska, bo aby być kandydatem na członka KRS należało przedstawić poparcie co najmniej 25 sędziów, nowi kandydaci Ministra też chyba mają takie poparcie. Zatem wymyślanie nakładki obraża obywateli, którzy mimo założeń Ministra, myślą. A nazwanie tej nakładki - konstytucyjną jest nadużyciem i hipokryzją. Ale tak to już jest, że dla niektórych Konstytucja jest tylko słowem odmienianym przez przypadki, używanym jako określenie innych słów takich jak owa nakładka.
Plan B to – Bałamuctwo (wprowadzanie obywateli w błąd, w mylne przekonanie, że dotychczasowi sędziowie – członkowie KRS nie mieli poparcia środowiska).
Plan B to – Blagierstwo (mówienie nieprawdy w celu wywarcia wrażenia, że nowi kandydaci będą mieli poparcie środowiska, a poparcie Zgromadzeń będzie poparciem bez podstawy i udzielone wyłącznie przez członków Stowarzyszeń sędziowskich- kolegów Ministra).
Plan B to – Bezprawie (dogadanie się części sędziów z władzą ustawodawczą i wykonawczą co do wyboru członków – sędziów do KRS, brak podstawy prawnej do opiniowania kandydatów przez Zgromadzenia). Legalizm? Kto by o nim pamiętał.
Autor bloga, obywatel, ma wniosek. Ministrze proszę podać nazwiska sędziów biorących udział w rozmowach z Ministrem lub przedstawicielami władzy ustawodawczej celem uzyskania gwarancji, że sędziowie „popierani” przez środowisko sędziowskie (zgromadzenia) będą wybrani przez Sejm do KRS. Wydaje się, że obywatele mają prawo wiedzieć, którzy sędziowie stoją za tą polityczno- sędziowską ustawką.