Stało się. Nowi członkowie -sędziowie Krajowej Rady Sądownictwa (KRS) zostali wybrani.
Stowarzyszenie Iustitia w euforii: Są! Wybrani! Nasi!
„Nasi”, którzy twierdzili, że żadni politycy, żadne kluby poselskie ich nie zgłoszą, że oni zostaną wybrani przez środowisko sędziowskie (czytaj: członków i sympatyków Iustitii, Themis), że taka gwarancja wynika z uchwały Sejmu (sędziowie dogadani z politykami!), że wybierze ich Sejm, od razu po prawyborach przez kolegów sędziów, bez udziału klubów poselskich. Były prawybory. W prawyborach głosowali członkowie i sympatycy Iustitii. Wynik zaskakujący?
Skądże, wynik był znany zanim wydano pierwsze karty do dokonania prawyborów (kłamliwie zwane kartami do „opiniowania”). Więc po co prawybory? Dla pozoru, dla fałszu, dla zakłamywania rzeczywistości.
A jak jest prawda? Prawybory nie miały żadnego znaczenia. Żadnego. Kandydaci z Iustitii do KRS zostali zgłoszeni przez kluby poselskie. Zostaliby też zgłoszeni bez prawyborów. Przecież byli dogadani z politykami. Mieli to obiecane. Zaklinanie rzeczywistości kupią Iustitianie, ale nie szanujący prawo prawnicy, nie myślący obywatele. Sędziowie zostali wybrani na podstawie tej samej ustawy, co poprzedni członkowie KRS. Powtarzanie nieprawdy, że wyboru dokonali sędziowie, nie zmieni rzeczywistości. Wyboru członków- sędziów do KRS dokonał Sejm, w wyniku przedstawionej listy kandydatów przez Komisję Sejmową, która ustalając listę wzięła pod uwagę rekomendację klubów poselskich. Wybór dokonał się na podstawie ustawy, tak negowanej przez niektóre środowiska sędziowskie. Poprzednio krzyczeli: to niezgodnie z prawem! Konstytucją! Teraz zostali wybrani na mocy tych samych przepisów. Gdzie logika? Dlaczego obraża się obywateli? Bo sędziowie z Iustitii to Kasta, która uważa, że obywatele nie myślą, że obywatele są gorsi, że można ich oszukiwać. Ciekawe jak z tym czuje się sędzia – wybrany do KRS, w tej samej procedurze, wskazany przez kluby poselskie, nie sędziów (bo nie ma takiej procedury), który wnosił o ściganie dyscyplinarne, czy nawet karne poprzednich członków KRS, wybranych na podstawie tej samej ustawy, co on. Czy zwyczajnie nie jest mu wstyd?
A w tym czasie Minister Waldemar Żurek znowu atakuje sądy. W jednym z wywiadów twierdzi, że sędziowie nie czytają całych akt, zanim podejmą decyzję w sprawie tymczasowego aresztowania. Panie Ministrze, zna Pan takich sędziów, którzy w tak ważnej decyzji jak pozbawienie obywatela wolności, jednego z najważniejszych dóbr, nie czytają akt? Zatem natychmiast powinien Pan skierować wniosek o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego w stosunku do takich sędziów. Czy Pan zdaje sobie sprawę z tego, co mówi. Co może powiedzieć polityk, który walczy o elektorat, tego nie wypada byłemu sędziemu. A co do stanu wymiaru sprawiedliwości. Panie Ministrze, czy nie jest tak, że liczba spraw wnoszonych do sądów wzrastała w ostatnich latach i być może nadal wzrasta (choćby z powodu spraw frankowych, które miały być procesowe usprawnione – powołano nawet specjalnego pełnomocnika), a Pana poprzednik Minister Adam Bodnar wygaszał etaty sędziowskie, a Pana poprzednik i Pan nie rozpisywaliście konkursów na nowe etaty. Sądy toną z powodu braku nowych sędziów, same etaty referendarskie nie rozwiążą problemów sądownictwa. Etaty asystenckie też nie. Pan jako były sędzia ma tego świadomość. Jeśli nawet Pan przyznał nowe etaty asystenckie, to czy są one już obsadzone, czy Pan wie ile czasu i zaangażowania wymaga ze strony sędziów, aby nowy asystent mógł faktycznie zacząć pomagać, czy zna Pan sytuację rotacji asystentów w Sądzie Okręgowym w Warszawie i innych sądach, czy kolejne nieobsadzone etaty przy liczbie etatów nieobsadzonych pomogą? Czy sądy potrzebują nieobsadzonych etatów asystenckich?
Panie Ministrze, głośna sprawa uchylenia decyzji o delegowaniu. Chodzi o sędziego Sądu Rejonowego w Dąbrowie Górniczej delegowanego do Sądu Okręgowego w Katowicach. Naprawdę, aż taka kara za odwagę startu do KRS, za odwagę bycia merytorycznym konkurentem dla sędziów z Iustitii? Uchylił Pan decyzję o delegowaniu tego sędziego, bo odwołanie może należałoby uzasadnić. A tej decyzji nie da się racjonalnie, logicznie uzasadnić.
Panie Ministrze, informuje Pan że Prokuratura przesłuchuje pracowników Trybunału Konstytucyjnego. W jakim celu? Chyba, że chodzi o zastraszenie. Bo czym zawinił pracownik np. sekretariatu, ochrony, który nie wpuszcza poza przestrzeń korytarza i biblioteki sędziów, wybranych przez Sejm, ale którzy nie złożyli ślubowania wobec Prezydenta, a tym samym nie mogą orzekać w Trybunale. A tak się przesłucha, może kilka razy. Być może zastraszony pracownik wpuści sędziów bez ślubowania.
W wywiadzie mówi Pan, że mogliście łamać prawo, a tego nie robiliście. Panie Ministrze, apeluję o opamiętanie. To czy prawo było łamane to temat na dłuższą dyskusję. A co do Pana nowej wypowiedzi - nie, nie mogliście, kimkolwiek jesteście, łamać prawa! Nie mogliście. Bo nikt nie może. A Ci, którzy łamią to przestępcy. Więc nie trzeba Wam, kimkolwiek jesteście, za to dziękować. Łamaliście i łamiecie, ale nie mogliście i nie możecie tego robić!
Wiem, że być może walczy Pan o swoją pozycję. Ale obrona przez dalsze ośmieszanie? Chyba to zła droga. Już Panu depcze po piętach Prezes Naczelnej Rady Adwokackiej adwokat Przemysław Rosati. Może Pana następca?
Nie pomaga Pan sądom nowelizacjami przepisów. Sądy będą drukować lub już drukują apelacje i inne pisma stron. Bo pełnomocnicy chcieli wnosić apelacje za pomocą systemu, to wnoszą. Tylko sądy nie mają akt hybrydowych. Ale kto by o tym myślał. Ot, i taka to informatyzacja. Taki „sukces”. Za chwilę kolejny „sukces”. Sądy będą - podobno takie postulaty lub trwające prace nad nowelizacją - sprawdzać czy wyznaczony termin rozprawy nie koliduje z urlopem pełnomocnika czy obrońcy. Idźmy dalej. Niech sądy pytają obywateli czy mogą w danym dniu się stawić się w sądzie. To nie będzie dezorganizować pracy? Można by rzec, Ministerstwo Sprawiedliwości realizuje postulaty adwokatów, radców prawnych, nie oglądając się czy sądy są na to gotowe, nie patrząc że realizacja postulatów obciąży sędziów i pracowników sądów. O kosztach, które ponosi Skarb Państwa (koszty wydruków- papieru, tonerów, czasu pracy pracowników odciąganych od innych obowiązków) nie wspomnę. Panie Ministrze, najpierw akta hybrydowe. Wbrew oczekiwaniom i naciskom - aby szybko - środowiska adwokackiego. Najpierw przepisy dotyczące akt hybrydowych. Potem wnoszenie pism w takiej formie. Ale porażka była pewna bo Minister Adam Bodnar i Pan pozbyliście się ludzi, którzy pracowali w Ministerstwie od lat. Na ich miejsca przyszli sędziowie z Iustitii (dyrektor jednego z departamentów określiła sama siebie… Marta Nic Niewarta), którzy mieli jedynie dopilnować odwołania poprzednich prezesów i wyborów na ich miejsce kolegów i koleżanek z Iustitii. Ale praca merytoryczna, analizy, to męczące. A teraz – z zapowiedzi – sędzia wyznaczając termin rozprawy będzie miał obowiązek sprawdzić, czy pełnomocnik ma zaplanowany urlop? Czyli kolejne obciążenie sędziego lub pracownika sekretariatu. Oderwanie od spraw ważnych. Sędzia jest od orzekania. Nie ustalania, czy może wyznaczyć termin rozprawy, czy to nie koliduje z urlopem pełnomocnika czy obrońcy. Zanim wprowadzi się zmiany, trzeba je gruntownie przeanalizować. Autor bloga zdaje sobie sprawę z tego, że to wymaga pracy. Ale kto Pana zapewniał, że w Ministerstwie się nie pracuje?
A nowi członkowie – sędziowie, wybrani do KRS nie są cierpliwi. Nie czekają na zwołanie pierwszego posiedzenia zgodnie z ustawą. Nie czekają na wybór Przewodniczącego. Już weszli do siedziby KRS. Już nagrywają filmiki. Spędzają urlop w Warszawie pod Trybunałem Konstytucyjnym. Bo chyba są na urlopach, skoro nie w sądach i skoro są na wycieczce w Warszawie, bo KRS z ich udziałem jeszcze nie rozpoczął posiedzeń. Podobno już chcą organizować konferencję prasową w KRS, z udziałem Ministra. Bo trzeba pokazać, że Minister walczy, że jest silny, przykryć wpadki Ministra, bo krąży plotka, że jego pozycja zagrożona. Ale dlaczego to nie zaskakuje? Może dlatego, że to – jak kiedyś określiła pewna sędzia - nadzwyczajna Kasta, której wszystko można. Strach pomyśleć co będzie się działo w KRS. Szybkie podejmowanie uchwał ratujących sytuację sędziów, którzy z uwagi na wiek są w stanie spoczynku, a orzekają. Trzeba im przedłużyć prawo do orzekania, z datą wsteczną. Nawet jak ich wnioski nie wpłynęły w czasie określonym ustawą do KRS. Być może bez podstawy prawnej pouchylać niektóre poprzednie uchwały. I rekomendować na stanowiska sędziowskie, do awansu kolegów i koleżanki z Iustitii. Należy im się. Za „zasługi”, choćby za głosowanie w prawyborach.
Czy Minister już polecił prace nad zmianą rozporządzenia dotyczącego obciążenia w orzekaniu sędziów - członków KRS? Bo przecież to „jego” ludzie. Nie mogą orzekać w takim wymiarze jak to narzucił Minister poprzednim sędziom z KRS.
Czy nikt oprócz autora bloga nie dostrzega, że już czas na rozmowy. Czas, aby zebrali się przedstawiciele wszystkich środowisk sędziowskich, nie tylko Iustitii, Themis. Aby zacząć rozmowy na temat jak wyjść z tej sytuacji. Chyba, że część środowiska sędziowskiego sterowana politycznie, dostrzega w tym chaosie osobistą korzyść. Jeśli tak jest, to nie ma to nic wspólnego z Konstytucją, z dobrem obywateli, z dobrem wymiaru sprawiedliwości.
Autor bloga apeluje o „okrągły stół” dla sądownictwa. Bo inaczej czeka obywateli kolejny Plan „B” autorstwa Ministra Żurka lub jego następcy. Plan pełen bezprawia, bałaganu, pogłębiającego się chaosu i zapaści w sądach. Być może realizujący tylko i wyłącznie postulaty adwokatów i radców prawnych.