Pan Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, użył mocnych słów. Ale to nie były groźby. Prezydentowi taka postawa jest obca, czego nie można powiedzieć o niektórych prawnikach – politykach - sędziach, prokuratorach.
Pan Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej nie groził. Stwierdził fakty. Wskazał cel działań tych, którzy głośno krzyczą: „Konstytucja!”, nie bacząc na jej łamanie swoją postawą i planami co do zmiany przepisów. Wskazał m.in. na utrzymanie wpływów, układów. A układ wrócił. Pan Minister Sprawiedliwości stosując system „klocków” sam dobierał składy kolegiów sądów tak, aby jego wnioski o odwołanie prezesów były opiniowane pozytywnie. Bo trzeba było powołać na prezesów „swoich”. A wnioski o odwołanie poprzednich prezesów – „kopiuj- wklej”. I między bajki trzeba wyłożyć narrację o wyborze prezesów przez Zgromadzenia. Bo znane są przypadki kiedy prezesem nie zostawała osoba zyskująca największe poparcie, ale czasami najmniejsze. Lub sędzia niebędący sędzią tego sądu (tak np. w Sądzie Rejonowym w Będzinie). Poza tym – co najważniejsze – Zgromadzenia nie mają kompetencji do wyboru kandydatów na prezesów, ale kto by się tym przejmował. Legalizm? Nie ma znaczenia. Kto by stosował przepisy? Wola polityczna się liczy.
Pan Prezydent powiedział mocno, ale w sposób uzasadniony, o „szaleństwie” niektórych sędziów. To oburzyło Iustitię. Uderz w stół a… winni się odezwą. Pan Prezydent zwrócił uwagę na możliwość usunięcia z urzędu tych sędziów, którzy sprzeniewierzyli się przysiędze, służbie sędziowskiej. I nagle oburzenie. Iustitia potępia publiczne groźby usuwania sędziów. Szok. Niedowierzanie. Iustitia, która już posegregowała sędziów na grupy, pomalowała w tym szaleństwie grupy, powiedziała – jedna z grup (czerwona) od razu usunięcie z urzędu, druga (żółta) może się obroni, a trzecia (zielona) – zostaje, bo niby nie miała wyboru (a wybór zawsze jest). Iustitia – która od kilku lat straszy uczciwie pracujących sędziów usunięciem z urzędu - nagle się oburza, bo ktoś zwraca uwagę, że sędzia nie może być polityczny, nie może łamać Konstytucji, musi szanować prawo. Iustitia, która przygotowała projekt ustawy o usuwaniu sędziów, tzw. projekt o przywracaniu jakiejś rządności (bo na pewno nie praworządności, czytając projekt), już autor bloga przypomina sobie tytuł - o przywracaniu sedziorządności=iustitiorządności, projekt który wpisuje się w zamach na konstytucyjny ustrój, teraz potępia uzasadnione usuwanie sędziów. Czy to nie oznaki poważnego zaburzenia myślenia? O hipokryzji autor bloga pisał już niejednokrotnie.
Co się wydarzyło po drugiej turze wyborów prezydenckich? Sędziowie obrzucani błotem, pogardą, nazywani neosędziami, odzyskali spokój do pracy. To widać w sądach. A sędziowie, którzy nakręcali przez lata nienawiść, pogardę do swoich kolegów – pokazują wściekłość. Jak to? Były już ustalone listy, kto zajmie zwolnione stanowisko po usuniętym neosędzim. Jak to? To się nie stanie? No choćby teraz delegacja. A Pan Minister Sprawiedliwości deleguje. Bo jakoś braki kadrowe w sądach okręgowych i apelacyjnych trzeba uzupełnić. Choćby kosztem sądów rejonowych. Bo przecież jak Pan Minister znosił etaty sędziowskie (tak: znosił etaty – jakby sędziów było za dużo, jakby spraw było coraz mniej, jakby sprawność postępowań była rewelacyjna), to nie zastanowił się nad konsekwencją takich decyzji. Jak Pan Minister nie obwieszcza o wolnych stanowiskach sędziowskich (bo nie uznaje Krajowej Rady Sądownictwa, w składzie której nie ma członków Iustitii), a spraw w sądach przybywa i czas oczekiwania na ich rozpoznanie się wydłuża – to trzeba uzupełnić te braki kadrowe delegacjami. Pan Minister nie ma żadnej polityki kadrowej, żadnego planu. Cyfryzacja? Informatyzacja? Jeśli ma ona polegać na uprawnieniu adwokatów i radców prawnych do wnoszenia pism do sądów przez Portal Informacyjny (PI), a sądy nie są gotowe, bo nie ma przepisów i systemów na akta elektroniczne, to jest Pan Ministrem - adwokatów i radców prawnych. Sądy będą drukować te pisma? Będą dołączać wydruki do papierowych akt? Będą ponosić koszty? Drukować, aby doręczyć drugiej stronie odpis pisma, załączniki? Komu Pan służy Panie Ministrze? Bo sądom nie. To będzie Armageddon. I tylko ktoś, kto nie wie na czym polega praca w sądzie, może być zwolennikiem zmiany przepisów dopuszczających wnoszenie pism przez Portal bez stworzenia systemów i przepisów dla sądów. A aby zmienić przepisy, stworzyć systemy, aby to zrobić ma Pan za słabe kadry. Ludzi, którzy pracowali lata w Ministerstwie, niezależnie od tego kto pełnił funkcję Ministra, pozbył się Pan. A teraz pracują tam ludzie, którzy nie są nawet w stanie zapewnić, by podpisywane przez Pana albo publikowane na stronie Ministerstwa teksty były wolne od pospolitych błędów ortograficznych bądź rzeczowych (przez zwykłe miłosierdzie pominiemy tu exempla), czy też skierowanie pisma dotyczącego wytycznych w sprawie wynagrodzeń urzędników, gdzie związki zawodowe wskazywały, że wytyczne to nie źródło prawa, ludzie którzy nie wiedzą, że etaty asystenckie to za mało. Za etatem musi przyjść człowiek. Z wiedzą. Czy student po trzecim roku prawa (autor bloga czyni założenie, że student studiujący zaocznie, bo inny nie będzie miał możliwości podjąć zatrudnienia w pełnym wymiarze czasu pracy) - często student, który jest przed nauką postępowania cywilnego czy karnego – w zależności od uczelni i programu studiów- będzie w stanie przygotować projekt uzasadnienia, skoro często aktualnie pracujący asystenci nie radzą sobie?
I znowu. Media donoszą o projektowanych zmianach przepisów, np. wydłużeniu terminu do wniesienia apelacji . Znowu ukłon w stronę adwokatów i radców prawnych. I żeby była jasność. Wydłużenie terminów to nic złego. Ale dlaczego te same media nie donoszą, że projektowane jest wydłużenie terminów dla sędziów (np. do sporządzenia uzasadnienia, pomimo że sędzia może wnosić o przedłużenie do Prezesa). Czy też zmiany w opłatach, np. wniosek o uzasadnienie opłacany opłatą w wysokości ½ opłaty od pozwu, co zablokowałoby składanie wniosków tylko dla samego złożenia.
Ale najważniejsze, że nie można wywracać, wywracać porządku prawnego w oparciu o orzeczenia Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE), które są wydawane poza kompetencjami przyznanymi TSUE w ramach traktatów. Ustrój wymiaru sprawiedliwości jest poza Unią Europejską. TSUE nie ma prawa mówić, że jakiś sąd nie jest sądem. Żaden sędzia nie ma prawa mówić, że inny sędzia nie jest sędzią. To szaleństwo, o którym mówił Pan Prezydent. I jeśli ktoś tego nie rozumie, to powinien odejść z wymiaru sprawiedliwości i nie pełnić ważnych funkcji w Polsce.
Z ostatniej chwili
Pan Minister Sprawiedliwości wręczył dwóm sędziom akty mówiące o powołaniu na Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych i jego Zastępcę. Wręczył akty, bo nie mógł powołać. Odwołanie sędziów pełniących te funkcje nie było skuteczne. Nie ma podstawy prawnej do odwołania. Nie ma zatem wakatów na tych funkcjach. Autor bloga ma wrażenie, że liczba chętnych Pana Ministra zaskoczyła. Dwaj (słownie: dwaj) dzielni sędziowie sądów rejonowych, nie bacząc na brak skutecznych odwołań, zgodzili się na powołanie na funkcje już zajęte. No i mamy. Matrix, równoległa rzeczywistość. Cóż szkodzi powołać? Panie Ministrze, szkodzi. Obywatelom. Prawu.
W Sądzie Okręgowym w Warszawie nadal orzeka Pani sędzia, która osiągnęła wiek przejścia w stan spoczynku. Pan Minister Sprawiedliwości podobno nie zawiadomił Pani sędzi o przejściu w stan spoczynku. Pani sędzia nie uznając obecnej Krajowej Rady Sądownictwa (KRS) skierowała do Pana Ministra Sprawiedliwości wniosek o wyrażenie zgody na orzekanie po ukończeniu 65 roku życia. Pan Minister nie ma uprawnienia do wyrażania zgody na dalsze orzekanie przez sędziego. Pani sędzia o tym wie. Ale przecież ona jest Prezesem Sądu Okręgowego w Warszawie. To Pan Minister powołał ją do pełnienia tej funkcji. Czyżby zatem w ocenie Pani sędzi przedstawiciel władzy wykonawczej ma teraz decydować o uprawnieniu sędziego do dalszego orzekania? Cóż szkodzi naruszać przepisy? Pani sędzio, szkodzi. Obywatelom, którzy stają przed Panią jako sądem i nie wiedzą, że nie ma Pani uprawnienia do orzekania. Szkodzi. Wymiarowi sprawiedliwości. Szkodzi Polsce. Pani sędzio, autor bloga apeluje jako obywatel o opamiętanie.
W tym samym sądzie podobno kolejna rezygnacja z funkcji wiceprezesa sądu. Jedną rezygnację już Pan Minister przyjął. Kolejna podobno złożona. Czyżby osoby, które podjęły się tych funkcji, doczytały przepisy i uznały, że funkcje te objęły po osobach odwołanych z naruszeniem przepisów? A może wiceprezes nie chce współpracować z Prezes Sądu, która z uwagi na wiek powinna być przeniesiona w stan spoczynku i nie orzekać? Może ten wiceprezes nie godzi się na akceptowanie takiej jawnie bezprawnej sytuacji?
W Sądzie Okręgowym w Katowicach podobno Pani sędzia, której kilka odwołań od podziałów czynności zostało uwzględnionych, przekazała akta spraw przydzielonych z naruszeniem przepisów. Prezes Sądu podobno poszukuje podstawy, aby te akta uznać za prawidłowo przydzielone. Poszukuje, bo do tej pory podobno nie wskazała tej podstawy pomimo licznych wniosków sędzi. Cóż szkodzi naruszać przepisy? Szkodzi Pani Prezes Sądu Okręgowego w Katowicach. Szkodzi obywatelom, wymiarowi sprawiedliwości i wizerunkowi Prezesa.
Naruszanie przepisów zawsze szkodzi. Jest destrukcyjne. Wprowadza chaos, zamęt. Osłabia Państwo. Wbrew temu, co powiedziała pewna pani prokurator, nie ma czasu, aby nie trzymać się ściśle litery prawa. Żadnej władzy, żadne czasy, nie zwalniają od poszanowania prawa, stosowania przepisów i tylko ktoś, kto nie szanuje Konstytucji, swojego Państwa, obywateli może myśleć i czynić inaczej.
Nowy Minister Sprawiedliwości
Nowym Ministrem Sprawiedliwości ma być sędzia Waldemar Żurek. Podobno nie zrzekł się jeszcze urzędu sędziego, a przecież Ministrem nie może być sędzia. Podobno ma zrobić porządek w Sądzie Najwyższym i sądach powszechnych z tymi, którzy myślą inaczej niż władza polityczna, którzy stosują prawo, no i z tymi znienawidzonymi przez grupę sędziów z Iustitii i Themis - neosędziami. Już nie podobno, ale niestety jest pewne, że nadzieja - na odbudowę wymiaru sprawiedliwości, porozumienie ponad podziałami dla dobra Polski i obywateli, spokój, pracę, merytorykę - została pogrzebana. Została pogrzebana, bo podobno w przeszłości pan sędzia Żurek zamiast scalać Iustitię, rozbił ją, tworząc Themis. Oby niezależność sądów i niezawisłość sędziowska się obroniły. Przed zapędami polityków i anarchią. Niech tarczą będzie legalizm. Sędzio, trzymaj się litery prawa! Na przekór bezprawiu, które jeszcze nieraz zaatakuje.