Nie trzeba być wybitnym konstytucjonalistą, aby zrozumieć że słowo „wobec”, które dotychczas znaczyło „w obecności” -  utraciło znaczenie dla części środowiska politycznego i co  gorsze także części środowiska prawniczego i  nadano mu inne znaczenie na potrzeby politycznej gry. 
Prezydent Rzeczypospolitej obejmuje urząd po złożeniu wobec Zgromadzenia Narodowego następującej przysięgi: „…”.  Wobec Zgromadzenia Narodowego. 
Osoba wybrana na stanowisko sędziego Trybunału składa wobec Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej ślubowanie (…). Wobec Prezydenta RP. 


Ślubowanie  składają: adwokat wobec dziekana, notariusz wobec Ministra Sprawiedliwości (lub upoważnionego prezesa sądu apelacyjnego). Ślubowanie  komornika odbiera prezes sądu apelacyjnego. Ślubowanie radcy prawnego odbiera dziekan. 
Tak stanowi prawo. 
Czy ktoś wyobraża sobie, że Prezydent – elekt nie  przybywa na Zgromadzenie Narodowe, tylko w obecności notariusza wypowiada słowa ślubowania poprzedzając je słowami „wobec Zgromadzenia Narodowego”? A potem przesyła  do Sejmu i Senatu podpisaną rotę ślubowania?
Czy „wobec” z ustawy o statusie sędziów Trybunału Konstytucyjnego znaczy coś innego niż „wobec” z Konstytucji? Doprawdy? 
Zaczyna znaczyć na potrzeby polityczne. A wszystko w imię „przywracania praworządności”, tak jak ją rozumie władza wykonawcza. 
Złożenie ślubowania wobec Prezydenta to nie ceremoniał. To doniosły moment. Dla każdego sędziego sądu powszechnego, wojskowego, administracyjnego. A dla niektórych osób wybranych do Trybunału Konstytucyjnego przez Sejm – sędziów elektów okazuje się, że nie. Stanęli przed Marszałkiem Sejmu – władzą ustawodawczą i nie czuli zażenowania, że wypowiadają słowa ślubowania, które winny być wypowiedziane wobec – w obecności Prezydenta. Nie czuli zażenowania idąc do Marszałka Sejmu (na jego zaproszenie lub sami o to zabiegając). Nie czuli zażenowania udając się do Trybunału Konstytucyjnego, żądając dopuszczenia do pracy, wiedząc że dopuszczenie nie jest możliwe. Nie złożyli ślubowania wobec Prezydenta. I nie zmieni tego opinia Komisji Weneckiej, powtórzyć należy opinia, która nie stanowi źródła prawa. W opinii mowa o prawidłowo wybranych sędziach do Trybunału. Zatrzymajmy się. Prawidłowo wybranych.
Czy nie powinno być tak, że jak kończy się kadencja jednego sędziego Trybunału Konstytucyjnego  to następuje wybór kolejnego? Tak aby było wiadomo po kim obejmuje się zwolnione stanowisko sędziego Trybunału. I aby nie było wyboru kilku sędziów  w jednym czasie? Czy nie jest tak, że Sejm zwlekał z wyborem, aby potem wybrać 4 sędziów? Czy nie jest tak że niektórzy z tych sędziów zajmą stanowisko po… jak to się politycznie określało…po  sędziach „dublerach”? Czy nie jest tak, że chodzi o to, aby nie było wiadomo kto zajmuje stanowisko po tym …dublerze, aby sam nie był dublerem (dotychczas była taka narracja, że „dublerstwo” się „dziedziczy”). Oj, jak to wymyślona polityczna narracja o sędziach dublerach  może odbić się czkawką. 
Szanowni Państwo - Anno Korwin-Piotrowska, Krystianie Markiewiczu, Marcinie Dziurda i  Macieju Taborowski – kto z Państwa zajmie stanowisko po „dublerze”? Komisja Wenecka rozstrzygnęła to w swojej opinii? 
Minister Maciej Berek wybrany przez Sejm do Trybunału Konstytucyjnego. Czy spełnia wymogi formalne? Nikt nie zbadał. Kancelaria Sejmu? Komisja sejmowa? Kto by się tam przejmował wymogami formalnymi. Taka była wola polityczna. Został wybrany. Kancelaria Prezydenta pyta o to czy wykonywał zawód radcy prawnego przez 10 lat (taki jest bowiem wymóg formalny). Czy ktoś jest w stanie wyobrazić sobie wybór na stanowisko sędziego sądu powszechnego, wojskowego, administracyjnego osoby, która nie spełnia wymogów formalnych z ustawy? Czy ta osoba nie przedstawiłaby dokumentów na wezwanie organu, który przeprowadza proces związany z wyborem kandydata na sędziego? Czy można byłoby udawać, że się spełnia wymogi formalne na przedstawiając dokumentów? To dlaczego Prezydent RP ma akceptować stan, w którym są wątpliwości czy osoba spełnia wymogi formalne. Bo taka była wola polityczna? Wola polityczna contra prawo. Wola polityczna w  imię „przywracania praworządności”. Porażające.
Komisja Wenecka – w opinii, która nie stanowi w Polsce źródła prawa, wprost przyznaje, że ślubowanie na piśmie odbiega od literalnego brzmienia ustawy. „Odbiega” od literalnego brzmienia ustawy, czyli ślubowanie na piśmie jest niezgodne z ustawą, z prawem. Aby potem Komisja  stwierdza, że w wyjątkowych okolicznościach  można pominąć ustawę. Ot, i taka to prawna opinia. Poszukać wyjątkowych okoliczności. Politycznych. I już jest usprawiedliwienie, że co prawda ustawa (prawo) stanowi inaczej, ale co tam prawo, kiedy wyjątkowe, bliżej niezdefiniowane okoliczności. 
I jeszcze jeden fragment opinii Komisji Weneckiej „(…) ścisłe przestrzeganie ustawowego wymogu, by ślubowanie było składane przed Prezydentem, pozwoliłoby Prezydentowi – przez odmowe działania lub wystąpienie do Trybunału Konstytucyjnego- zapobiec objęciu urzędu przez sędziów ważnie wybranych przez Sejm”. Tym samym, czy nie jest tak – że jeśli wybór był wadliwy (brak wiedzy na które uwolnione stanowiska sędziów - zostali wybrani sędziowie Anna Korwin -Piotrowska, Maciej Taborowski, Marcin Dziurda i Krystian Markiewicz, brak wiedzy czy Minister Maciej Berek spełnia wymogi formalne aby zostać sędzią) – nie można odejść od przepisu ustawy. Poza tym, czy państwo prawa nie wymaga „ścisłego przestrzegania ustawowego wymogu, by ślubowanie było składane przed Prezydentem”? Wymaga.
Dla przypomnienia – w roku 2015 wybrani przez Sejm trzej sędziowie  nigdy nie złożyli ślubowania i nawet wówczas Trybunał Konstytucyjny (sprawa K 34/15)  nie wskazywał, że można ślubowanie złożyć wobec  Marszałka, na piśmie.  
Wybrani przez Sejm sędziowie, którzy nie złożyli ślubowania przed Prezydentem, przybywają do Trybunału w asyście Służby Ochrony Państwa. Dlaczego? Przecież zostaliby wpuszczeni do Trybunału. Przyjęci przez Prezesa Trybunału. Bez możliwości wejścia do strefy sędziowskiej, bo nie nawiązali stosunku służbowego sędziego Trybunału. Nie złożyli ślubowania wobec Prezydenta. W sądach do miejsc gdzie są gabinety sędziowskie też nie wchodzi się bez ograniczeń. Poza tym dlaczego sędziowie którzy nie złożyli ślubowania wobec Prezydenta, nie nawiązali stosunku pracy sędziego Trybunału, nie skierują pozwów o wynagrodzenie do sądów pracy. Tylko trwa dyskusja jak i kto ma im „zaległe wynagrodzenie” płacić. Jakie zaległe wynagrodzenie? Jakie odszkodowanie? Za chodzenie po mediach? Udzielanie wywiadów? Pracownik jak pracuje i pracodawca nie płaci mu wynagrodzenia idzie do sądu pracy. Jak jest pracownikiem. A skoro stosunek służbowy nie został nawiązany (brak ślubowania wobec Prezydenta) to jaki stosunek służbowy sędziego Trybunału Konstytucyjnego? I te osoby chcą orzekać o zgodności ustaw z Konstytucją, sami naruszając ustawę?
A teraz władza wykonawcza, powtórzyć trzeba – władza wykonawcza z sędziami wybranymi, którzy nie złożyli ślubowania wobec Prezydenta,  knuje plan „przejęcia” Trybunału. Zatrzymać Prezesa Trybunału na gorącym uczynku polegającym na tym, że przestrzega prawa i nie dopuszcza do orzekania sędziów, którzy nie złożyli ślubowania przed Prezydentem lub za „naruszenie nietykalności cielesnej” Ministra Macieja Berka, który chciał dostać się do strefy sędziowskiej i Prezes się temu sprzeciwił. Zrobił to Prezes Trybunału, chcąc chronić kolejnych pracowników Trybunału przed absurdalnymi zarzutami, bo organy ścigania uderzają w pracowników Trybunału, którzy wykonywali swoje obowiązki. Stop. Prokuraturo śpisz, obudź się, o ile jeszcze jesteś niezależna! Dalej bezprawny plan, o którym rozpisują się media, mówi: zwerbować dwóch z sędziów orzekających, wybranych poprzednio, zwołać Zgromadzenie, podobno ma być zwołane przez Annę Korwin-Piotrowską, mimo że nie nawiązała stosunku służbowego sędziego Trybunału, wyrazić zgodę na zatrzymanie Prezesa Trybunału i …chulaj bezprawie po Trybunale Konstytucyjnym, prawa nie ma. Nie będzie Trybunału. będzie polityczne ciało. Był już kiedyś Komitet Centralny pewnej partii. Teraz będzie Tyrania Kolektyw. I co z tym zrobisz obywatelu? 
Idźmy dalej: Trybunał dostanie od rządu listę spraw, pouchyla wyroki poprzedniego Trybunału, które nie pasują rządzącym, orzeknie o zaskarżonych do Trybunału  ustawach jak chce rząd. Ot i taka to niezależność Trybunału. I co z tym zrobisz obywatelu?
Pojawiają się wypowiedzi - nasi sędziowie, Trybunał się odbije.  Lista spraw przygotowana przez władzę wykonawczą (rząd) do załatwienia przez sędziów, o których  premier mówi „nasi”. I nikt nie czuje zażenowania po tych słowach. 
Plan „przejęcia” Trybunału, plan „odbicia” Trybunału, omawiany krok po kroku, medialnie. Prokuraturo, niezależna czy „niezależna inaczej jak to władza  wykonawcza rozumie”?
Staniesz obywatelu po raz kolejny w osłupieniu, że tak można bezczelnie, arogancko, bez zażenowania, bezprawnie, bo się ma poparcie rządu. I można udawać sędziów. 
A wszystko obywatelu z przekazem, że to w imię „przywracania praworządności”. 
Na koniec rada od prostego obywatela.  Pani sędzio, proszę nie robić „susa” w stronę kamer telewizyjnych. Pani „lamparci sus” do telewizji nie był udany.  „Lamparci sus”, „skutecznie stał” nie dodają powagi sędziemu Trybunału Konstytucyjnego. Wręcz przeciwnie. Ośmieszają. Podobnie jak złożenie, po uprzednim ślubowaniu wobec Prezydenta, ponownego ślubowania przed Marszałkiem Sejmu, tylko dlatego że takie było zapotrzebowanie polityczne.