Autor bloga zamyślił się. Jak to mogło wyglądać…? 30 lipca 2025 r. Leniwy poranek, jak od ponad półtora roku w Ministerstwie Sprawiedliwości. Nic się nie dzieje ważnego, żadnych merytorycznych spotkań, zadań. Jak dotychczas upływa czas na knuciu, spiskowaniu, podkopywaniu dołków, wyciąganiu „klocków”. Nudy. A w gabinecie Ministra Sprawiedliwości siedzi były sędzia. Znany były sędzia ze spotkań z politykami. I nagle zrywa się. Przecież to już środa. Jutro zapowiedziana konferencja prasowa. Nic nie zrobiłem. Nie mam czym się chwalić, a obiecałem, że teraz będzie ostro, zdecydowanie. Premier, Iustitia, Themis na mnie liczą. Wołać mi tu Martę Nicniewartą (dla przypomnienia Dyrektor Departamentu Kadr i Organizacji Sądów). Wbiega Marta.
-Słucham, Waldku?
-Mamy kogo jeszcze odwołać, czy wszystkich odwołał Adam i nic mi nie zostawił?
-Mamy, Waldku. Wielu prezesów i wiceprezesów. Odwołujemy?
-Tak! Pisać mi pisma do sądów. Natychmiast. Ma być dużo. Dziesięć, dwadzieścia, czterdzieści. Ile tam jeszcze ich się zostało. Tych neo i tych, którzy poparli listy do KRS.
-Mamy wzór na odwołanie, spokojnie Walduś damy radę. Wszystko przygotowane . Wiemy jak zawieszać, aby Kolegium było nasze. Wstawimy nasze „klocki”, nasi łapki w górę i mamy to. Prezes leci, wiceprezes leci. Ależ będzie sukces!
- Ach, te Twoje „klocki”, nic nie budują, rozwalają, a tyle dają radości….
Po godz. 15 grzeją się maile. Wysyłka do sądów. Zawieszenie prezesa, wiceprezesa, wniosek do Kolegium o zaopiniowanie wniosku o odwołanie.
Następny dzień Konferencja prasowa. Wychodzi Minister Waldemar Żurek ze swoją świtą.
Wielki dzień.
I czegoż dowiaduje się obywatel?
Wycofany wniosek o opinię projektu ustawy dotyczącej statusu tzw. neosędziów z Komisji Weneckiej. Bo Komisja ostatnio zaczęła opiniować nie tak, jak chce tego władza wykonawcza i sam Minister. Co tam teraz Komisja. Nieważne. Sam Minister oceni „naprawcze” pomysły.
Minister ma plany widmo- krótkoterminowe, długoterminowe. Widmo, bo nic więcej nie powiedział, ale będzie realizował. Będzie mówił, kiedy zrealizuje. Jak się realizuje widmo plany?
Krajowa Rada Sądownictwa (KRS) – według Ministra wydmuszka. Nie ma KRS.
Trybunału Konstytucyjnego – też nie ma.
Prezes Sądu Okręgowego w Warszawie może nadal orzekać pomimo osiągnięcia wieku, w którym sędzia przechodzi w stan spoczynku, jeśli KRS nie wyrazi zgodę na dalsze orzekanie. Nie ma KRS. Sędzia ma zaświadczenie o stanie zdrowia. Może dalej orzekać. Ciekawe czy Minister ma jakieś zaświadczenie o stanie zdrowia?
Przyśpieszy sprawy sądowe, nie wiadomo jak, ale przyśpieszy.
Sytuacja kryzysowa z obsadzaniem etatów. Jeszcze raz. Sytuacja kryzysowa z obsadzaniem etatów? No tak, jak nie ma obwieszczeń, które ma obowiązek ogłaszać Minister, tworzy się samemu sytuację kryzysową, to potem ma się gotową diagnozę, sytuacja kryzysowa, Eureka!
Podobnie jak ze stworzeniem „problemu” neosedziów i neoKRS, na którym budowało się podział we władzy sądowniczej, tworzyło się grupy sędziów, oczekiwało czynnego żalu od sędziów! a teraz się będzie ten „problem” rozwiązywać.
Sprawy frankowe. Trzeba przyśpieszyć. A może słów kilka o osiągnięciach specjalnego pełnomocnika Ministra do tych spraw? Cisza.
Odwołanie Zastępcy Rzecznika Dyscyplinarnego. Odwołanie? Bez podstawy? Czy tylko napisanie pisma, że się odwołuje.
No i jeszcze znany grill. Neosędziowie i sędziowie popierający kandydatów sędziów do KRS. Według Ministra powinni mieć refleksję startując przed znienawidzoną KRS i popierając kandydatów do KRS. Powinni mieć refleksję.
Minister będzie przywracać praworządność. Jak to? To nie została przywrócona? A przecież środki z KPO płyną „rwącą rzeką” do Polski. A warunkiem ich wypłaty było przywrócenie praworządności? Jak to? A praworządność nadal nie przywrócona? Czy tylko autor bloga widzi to pomieszanie z poplątaniem?
Pan Minister galopuje od początku konferencji prasowej. Stwierdza, że odwołał 46 prezesów sądów. Nawet nie odróżnia zawieszenia od odwołania.
Dodał - bo to neosędziowie i ci, co poparli kandydatów do KRS, nieważne co zrobili, jak zarządzają sądem. Nieważne. Prawda jest inna. Trzeba zwolnić stanowiska dla członków Iustitii i Themis, udawać, że się pyta środowisko sędziowskie, „powyciągać” członków Kolegium, którzy nie poprą wniosku Ministra, ukształtować Kolegium „swoimi klockami” tak, aby wynik opinii był pewny. A że orzeczenie TK, że nie można bez udziału KRS? Dajcie spokój. Przepisy, orzeczenia, Konstytucja? Dajcie spokój. Minister obiecał premierowi, że będzie ostro, to jest. Łamanie prawa. Taka to ostrość.
Minister mówi, że sędziowie muszą pamiętać że jest Konstytucja. Pamiętają. A czy Minister pamiętał podpisując podobno co najmniej jeden wniosek o odwołanie prezesa jako Prokurator Generalny? Autor bloga nie mówi o „wpadce” z pieczęciami. Pieczęć Prokuratora Generalnego w Ministerstwie Sprawiedliwości? W Departamencie Kadr i Organizacji Sądów? Przecież tam powstają dokumenty kadrowe dotyczące sądów i sędziów. Skąd tam ta pieczęć -Prokuratora Generalnego? Poza tym, jak się coś podpisuje, to się czyta. Autor bloga nie ma wiedzy, ale czy to nie jest tak, tu pytanie do prokuratury, że Prokurator Generalny zawieszając prezesa sądu przekroczył uprawnienia? Czy taki akt wywołał skutek prawny? A „dostawienie” pieczątki <Minister Sprawiedliwości> po tym, jak dokument został przesłany z podpisem Prokuratora Generalnego i ponowne przesłanie takiego dokumentu, „uzdrawia” to bezprawie? A może winduje chaos na wyższy poziom absurdu, gdy w rezultacie jednego urzędnika (prezes sądu) zawiesza dwóch (Minister Sprawiedliwości i Prokurator Generalny – unia personalna nie ma tu przecież znaczenia. Siła złego na jednego!) Czy może winna to zbadać prokuratura, czy aby to nie przerobienie dokumentu? A może pewne dokumenty powstawały w Prokuraturze, stąd i Prokurator Generalny? Jak się Pan czuje pouczając sędziów o prawie, samemu je naruszając? Jeśli Pan Minister nie rozróżnia zawieszenia prezesa od odwołania, to jak ma rozróżniać kompetencje Ministra Sprawiedliwości od kompetencji Prokuratora Generalnego? Rada. Zamiast radzić innym refleksję, zaczynajmy zawsze od siebie.
No i jeszcze ten niepowtarzalny (o pardon, powtarzalny – bo odziedziczony po Ministrze Adamie Bodnarze) styl procedowania: wysyłanie indywidualnych aktów o zawieszeniu do wszystkich (sądy, kolegia), oprócz tych, których bezpośrednio dotyczą, czyli zawieszanych prezesów i wiceprezesów, tak aby dowiadywali się o ich treści ostatni i pośrednio. Nigdy przecież dość upokorzeń dla zdrajców „praworządności”. Furda, że swoim zaangażowaniem, pracą, wysiłkiem, decyzjami codziennie ciężko pracują dla dobra sądu, którym zarządzają. Kto by tam się tym przejmował, kto by tam też chciał to oceniać, a już tym bardziej doceniać! Nie o to chodzi.
Klucz jest jeden. Neosędzia? Do odwołania. Poparł kandydata do KRS? Do odwołania. Nie ma innego klucza.
Ale na liście – i to autor bloga musi napisać, bo to daje obraz całej tej akcji, źródłem której jest nienawiść i zemsta, a celem na pewno nie dobro wymiaru sprawiedliwości – na liście prezesów zawieszonych i do odwołania, prezes sądu, któremu Minister Bodnar udzielił w lipcu 2025 r. urlopu dla poratowania zdrowia. Czy trzeba było zawieszać osobę, której stan zdrowia uzasadnia urlop dla poratowania zdrowia? I Minister godzi się na pozbawienie takiej osoby prawa do obrony i udziału w posiedzeniu Kolegium? Gdzie prawo gwarantujące prezesowi prawo do zajęcia stanowiska? Gdzie taka zwykła ludzka przyzwoitość, żeby w takiej sytuacji nie powodować dodatkowego stresu u osoby, która jest w trudnej sytuacji zdrowotnej? Gdzie empatia? Gdzie zwykła ludzka przyzwoitość? Atakować osobę w trakcie leczenia? Znamy taką sytuację. Stały atak na poprzedniego Ministra Sprawiedliwości. Bez hamulców, bez zażenowania. Z udziałem tych, którzy tyle mówią o prawach człowieka i gwarancjach. Autor bloga ma skojarzenie także z pewnym przesłuchaniem. To jest Pana refleksja, Panie Ministrze?
Pan Minister chce odwołać prezesów, bo nie chce mieć na czele sądów tych, którzy myślą, czytają przepisy, analizują, którzy mogliby rozpocząć merytoryczną dyskusję o wymiarze sprawiedliwości. Nie chce mieć oponentów, czy raczej nie chce mieć argumentacji, której nie będzie w stanie podważyć. Chce mieć klakierów, przytakujących, przyklaskujących. I pokazała to konferencja prasowa. Zero konkretów. Zero wizji. Zero planów. Wymiana kadrowa to za mało. Już się Pan o tym przekazał, zawieszając prezesa sądu jako Prokurator Generalny. To Pana kadry przedstawiły Panu projekt takiego pisma. A Pan? Podpisał. Bezrefleksyjnie. A zarzuca Pan brak refleksji sędziom, którzy startowali w konkursach organizowanych przez KRS, której skład Panu się nie podoba, i zarzuca Pan brak refleksji sędziom, którzy - co wynikało z ustawy - mieli prawo poprzeć kandydatów do KRS.
Brak refleksji. Brak znajomości kompetencji Prokuratora Generalnego. Brak znajomości przepisów (odwołałem, zamiast zawiesiłem, nie rozróżnia Pan tych procesów).
Autor bloga zachęca. Najpierw lektura Konstytucji, ustaw, orzeczeń TK, lektura ze zrozumieniem, niepolitycznym, ale prawniczym, a potem konferencje prasowe. Może taka powinna być teraz refleksja.
A władza wykonawcza chyba już wie, strasząc obywateli i władzę sądownicza (sędziów), że miał być ostry żurek, a wyszła… rozwodniona wodzianka. Taką oto zupą karmi się teraz część środowiska sędziowskiego, ślepo zapatrzona w Ministra Żurka. Chichot zaś historii polegać będzie na tym, że jak już zrobi swoje, Pan Minister, co to „stawia wszystko na jedną kartę” i „pali za sobą mosty” (tere fere kuku, jakie mosty?, jaka karta? dziecko się domyśli, że zaplanowana ewakuacja po czarnej robocie pod ochronę immunitetu polegać ma albo na powrocie do służby sędziowskiej w trybie art. 98 § 3 ustawy-Prawo o ustroju sądów powszechnych, albo na posadce parlamentarnej, co zapewne ma obiecane, bo „cóż szkodzi obiecać?”), sam otrzyma czarną polewkę -jak Minister Adam Bodnar- jako ten już zbędny i już niepotrzebny, co zrobił swoje…